Centrum Prasowe | Społeczne Pracownie

"Projekt budowania społeczeństwa opartego na wiedzy, zwalczanie bezrobocia i wykluczenia informacyjnego."

 
 

środa, sierpień 06, 2008

Radio Białystok: Na misję do Rwandy

Z wykształcenia biolog. Uczył w szkole, pracował w firmie medycznej, a w planach miał wyjazd na Wyspy Brytyjskie lub wolontariat w Afryce.

Gdy tylko pojawiła się szansa wyjazdu na misję, zrezygnował z zarabiania funtów, aby za darmo uczyć Rwandyjczyków. Konrad Karpieszuk z Białegostoku dziś (30 lipca) wylatuje do Rwandy.

Ma 28 lat, jest jedynym wolontariuszem z naszego województwa, który wyjeżdża na misję do Rwandy. Jako wolontariusz przez ostatni rok uczył obsługi komputera starsze osoby w Białymstoku.

Z Konradem Karpieszukiem rozmawia Włodzimierz Filipowicz.

Relacja z samej Rwandy na blogu Konrada: konradjestwrwandzie.wordpress.com

Etykiety: , , ,

wtorek, lipiec 22, 2008

Kurier Poranny: Konrad wolontariusz

31 lipca Konrad Karpieszuk z Białegostoku wyjeżdża do Rwandy. Ale nie wybiera się ani na wakacyjne safari, ani do pracy.

O tym, żeby pojechać do Afryki, myślałem jakiś rok temu - wspomina Konrad. - Moja koleżanka stwierdziła, że fajnie by było pojechać tam jako wolontariusz i kopać studnie.

Konrad Karpieszuk

Szukałem w Internecie jakiegoś wolontariatu, ale nic nie znalazłem. A życie toczyło się dalej. Pod koniec 2007 roku zostałem wolontariuszem w Społecznych Pracowniach Edukacyjno-Komputerowych (SPEK). Uczymy tam podstaw obsługi komputera.

Szef Konrada Paweł Makowiecki, podczas konferencji w Malezji poznał Paula Barerę z podobnego projektu w Rwandzie - Jest on dyrektorem Nyamata Teleservice Centre - wyjaśnia Konrad. - W czasie tych rozmów padł pomysł, żeby stworzyć międzynarodowy program wymiany wolontariuszy.

Na początku roku firma, w której pracował Konrad, przestała istnieć. - Wtedy pomyślałem: szukam innej pracy, jadę do Anglii... - urywa Konrad i uśmiecha się - ... albo do Afryki!

Wszystko na jedną kartę

I tak powrócił pomysł z wolontariatem na Czarnym Lądzie. Znowu zaczął się rozglądać i ponownie nie znalazł nic konkretnego.

- Ale Afryka chyba była mi pisana - ciągnie Konrad. - W kwietniu Paweł Makowiecki, szef naszej organizacji powiedział, że jest możliwość wyjazdu na wolontariat finansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych - kontynuuje Konrad. - Zatem można by jechać do Rwandy do organizacji Paula. Nie zastanawiałem się ani chwili. Zgłosiłem się.

Wtedy wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Choć łatwo nie było, bo najpierw Konrad musiał napisać konspekt wyjazdu. A czasu było niewiele. Nie był jedynym chętnym, przeprowadzano konkurs na projekty. Na realizację miały szanse te najlepsze.
- Bałem się, że nie zdążę - opowiada Konrad. - Napisałem projekt w trzy dni, choć normalnie zajmuje to dwa tygodnie. Wstawałem o 5 rano, pisałem do pierwszej w nocy i następnego dnia od początku. Jak już czekałem na wyniki, odetchnąłem z ulgą. Pomyślałem: niech się dzieje, co chce. Jeśli mój projekt nie zostanie przyjęty, trudno. Zrobiłem, co mogłem.
Ale projekt został przyjęty i teraz Konrad szykuje się do wyjazdu.

Przygotuj się na szok

MSZ stara się przygotować swoich wolontariuszy do spotkania z nową kulturą. - Mieliśmy mnóstwo różnych szkoleń, wszystkie z profesjonalistami - mówi Konrad. - Tam uświadomili nam, gdzie tak naprawdę jedziemy, co nam grozi, z czym się zetkniemy. Uprzedzali, że czeka nas szok kulturowy, uczyli, jak zachować się w sytuacjach problemowych.

Konrad spędzi w Rwandzie trzy i pół miesiąca. Zamieszka u afrykańskiej rodziny i będzie się uczył tamtejszego języka - kinyarwanda. Wiedzę o komputerach będzie przekazywał głównie kobietom i dzieciom, bo po wojnie w Rwandzie pozostało niewielu mężczyzn. Miasto ma obecnie 2 tys. mieszkańców, przed tragedią ludobójstwa było ich 70 tys.

- Ludzie tam często znają języki, brakuje im tylko znajomości obsługi komputera - tłumaczy ideę swojej misji Konrad. - Dzięki temu zyskają wiele nowych możliwości.

Źródło: Kurier Poranny logo

Etykiety: , , , , ,

czwartek, maj 29, 2008

Projekt w Łapach

Od marca w projekcie szerzenia wiedzy z podstaw obsługi komputera uczestniczy także Miejska i Gminna Biblioteka Publiczna w Łapach.

Właśnie zaczęła się tam przerwa w szkoleniach w związku ze zbliżającymi się wakacjami. W oparciu o pakiet "Digital Literacy" firmy Microsoft w pomieszczeniach biblioteki przeszkolonych zostało już około 50 osób. Szczególnie cieszy nas fakt pozyskania do wspólpracy wolontariuszy z Łap. Chociaz Białystok i Łapy dzieli około 30 kilometrów staraliśmy się ich często odwiedzac, a takze dopingowac w działaniach.


Jedną z Naszych wizyt spędziliśmy grając w "Cash-flow". Gry planszowe mają to do siebie, że pozwalają także na lepsze poznanie siebie. Opowiadania o tym jak projekt toczy się w ich miejscowości były bardzo interesujące. Dowiedzieliśmy się też więcej o osobach, z którymi współpracujemy, o ich planach, motywacji. Miło Nam było słyszec, że wolontariusze byli usatysfakcjonowani tym, że mogą dac coś z z siebie innym. Rozmowy toczyły się także po zakończonej rozgrywce, kiedy odwiedziliśmy pizzerię. Obecnie mamy nadzieję gościc wolontariuszy z Łap na planowanym spływie kajakowym. Miejmy nadzieję, ze będzie to kolejny etap integracji środowisk wolontariackich z Białegostoku i Łap.



Podsumowując, chcielibyśmy jeszcze raz podziękowac zaangażowanym w projekt w miejscowości oraz życzyc im mnóstwa sukcesów po przerwie wakacyjnej.

Etykiety: , ,

Integracja wolontariuszy

Jednym z celów projektu Społecznych Pracowni Edukacyjno-Komuterowych jest integracja wolontariuszy przy nim zaangażowanych. Oprócz wspólnej pracy podczas szkoleń, staramy się także organizować spotkania, dzieki którym możemy siebie lepiej poznawać.

W najbliższy weekend szykuje się kolejna impreza integracyjna, czyli spływ kajakowy piękną rzeka Narwią. Będzie to niejakie podsumowanie tego roku, gdyż jak wiadomo zbliżają się wakacje, w czasie których szkolenia nie będa realizowane. Szczęśliwymi uczestnikami będą o czywiście pracownicy i wolontariusze zgromadzeni wokół SPEKu, a że stanowimy zespół otwartych ludzi dołączą do nas osoby zaprzyjaźnione. Trudno prorokować jakie uczucia będą towarzyszyć w trakcie spływu, nie mniej jednak z pewnością będzie o czym opowiadać i co wspominać.


Przy okazji tego wydarzenia nie możemy zapomnieć, że posiadamy już pewne doświadczenia w integrowaniu się. Mamy już za sobą kilka ciekawych imprez, które pomogły w lepszym, wzajemnym poznaniu się. Żeby i tamte chwile nie umknęły naszej pamięci postanowiłam je przypomnieć.

W dniu 19 grudnia 2007 zgromadziliśmy się w pubie "Knay". W wewnątrz nic nie sugerowało, że zbliżają się święta oprócz grupy ludzi, która mówiła swoim zachowaniem, że przyszła celebrować dokładnie to wydarzenie. Wszystko odbyło się jak należy. Był opłatek i prezenty. Przy składaniu życzeń wszyscy wymienili serdeczne uściski i przekazali między sobą jakieś dobre słowo. Mikołaj również postawił się na wysokości zadania, ponieważ wrócił z konferencji w Kuala Lumpur, gdzie jakieś tajemnicze elfy zapakowały mu do worka masę fajnych gadżetów. Wieczór był wypełniony pozytywną energią, dyskusji i śmiechu nie zabrakło.
No, cóż było sentymentalnie. W końcu święta!

Na kolejną imprezę integracyjną nie trzeba było zbyt długo czekać. Tym razem coś dla ciała i dla duszy. Ostani weekend lutego 2008 roku mieliśmy przyjemność spędzic w pensjonacie "Sosenka". Spotkanie było zorganizowane w ośrodku SPA w małej miejscowości o nazwie Sochonie. Oprócz ekipy wolontariuszy towarzyszyły nam dwie koleżanki z Microsoftu ? Justyna i Asia. Przedstawiły nam one inne podobne projekty oraz opowiadały o swoich wrażeniach z monitoringu pracowni w Białymstoku i z zaprzyjaźnionej pracowni w Łapach. Nie ma co się oszukiwać, zrobiliśmy na nich pozytywne wrażenie! Spotkanie nie mogłoby się oczywiście obyć bez gier i zabaw integracyjnych. Po raz kolejny udowodniliśmy sobie, że potrafimy stworzyć zgrany zespół i dostarczyć wiele emocji. Odbył się również kurs pierwszej pomocy, który przeprowadził Wojtek. Każdy miał szanse nauczyć się, a przynajmniej zdobyć podstawowe wiadomość na temat prawidłowego postępowania w obliczu zagrożenia życia. Wieczór uświetniło ognisko. Między czasie każdy korzystał z oferty ośrodka ?Sosenka?. Masaże i kąpiele borowinowe pozwoliły Nam się odprężyć i wypocząć.


Czas mija, a tu nadal trzeba się integrować, czyli święta Wielkiejnocy.
Tym razem 19 marca 2008 roku zawitaliśmy do kawiarni ?Lalki?. Iście teatralny klimat. Ponownie świętowaliśmy. Tradycyjnie były życzenia i jedzonko. Opłatek w tych okolicznościach zamienił się w jajko. Była to kolejna okazja do umocnienia wzajemnych relacji.

Mimo tego, że każda impreza jest inna, każde spotkanie posiada swoją jakość, sama w sobie integracja jest pewną wartością. Tworzy się zespół ludzi zgromadzonych wokół projektu i co najważniejsze posiadający tego świadomość. Nie jesteśmy pojedynczymi osobami, które każde z osobna wykonuje zadanie, ale tworzymy to razem. Imprezy integracyjne pomagają w poczuciu takiego stanu rzeczy. SPEK spełnia także rolę platformy, na której tworzy sie społeczność wolontariuszy. Dlatego zachęcam wszystkich do brania udziału każdym spotkaniu integracyjnym.


Poniżej filmik z weekendu kajakowego nagrany przez Lize De Clerq z Telecentre-Europe:

Etykiety:

  SPEK© 2005 - 2009